Wiersze


Strona 276

Posted in Uncategorized by admin on the November 24th, 2002

My i oni, ty i ja-
Każdy członkiem KDK!
II
“Autorzy wśród swoich czytelników” to druga rewolucyjna akcja spółdzielni “Czytelnik”. Brałem właśnie w tej akcji udział objeżdżając miasta i miasteczka Wybrzeża. Podczas mojego objazdu zrozumiałem, że:
1. Od salonów naszych perorujących intelektualistów do szarej Polski jest tak daleko jak stąd do księżyca.
2. Że poezja na dziś musi być jak gorący pocałunek. Innej poezji oni nie chcą. Inna poezja nie ma szans. I na to nie ma rady, choćby nie wiem ile pliszek chwaliło swoje ogonki.
III
W pewnych wytwornych kolach warszawskich jest moda obecnie na: romantyczny heroizm, smutek, zamyślenie, a nawet szloch.
Do najlepszego tonu należy np. nie donieść kanapki z łososiem do ust i rozpłakać się ze wzruszenia.
Iv
(Postscriptum)
Z powodu wielkiego napływu wielbicieli do mojej Osoby wprowadziłem na wzór warszawski przepustki do mojej Osoby. Teraz u mnie, Panie Redaktorze, siedzi na dole w portierni pięciu ironistów, z których pierwszy patrzy na faceta, drugi kiwa głową, trzeci trąca nogą tego, co kiwa głową, czwarty patrzy przenikliwie na faceta, a piąty zadaje facetowi oszałamiające pytanie: “A pan właściwie w jakiej sprawie do ob. kardynała Gałczyńskiego?” - i ewentualnie wydaje facetowi przepustkę z dwudziestoma pieczęciami. Pożytku i sensu w całej zabawie niewiele, ale za to ile śmiechu!
Niech pan przyjdzie do mnie na kakao.
Pański Karakuliambro
1948

Leave a Reply

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.


GotLink.pl