Strona 275
Szanowny Panie Redaktorze!
Dziś nadzwyczajna okazja!
Cztery tematy w jednym liście!
Co to znaczy KDK?
“Autorzy wśród swoich czytelników” Mody warszawskie
oraz
Piekielne postscriptum:
Wprowadzam przepustki
I
Otóż: Wyobraźmy sobie, Panie Redaktorze, że, idąc ulicą, upadam na głowę i pod wpływem tego tragicznego wypadku staję się nieprzejednanym wrogiem KDK, czyli Klubu Dobrej Książki. Oczywiście natychmiast dzwonię do wszystkich zaprzyjaźnionych redakcji i inspiruję kampanię przeciwko KDK. Oczywiście ukazują się tytuły:
Widmo KDK nad Polską!
Członek KDK morduje żonę i dzieci.
Jeszcze jedna ofiara ślizgawicy i lektury: zaczytana staruszka z KDK łamie nogę itp.
Naturalnie, że tego rodzaju negatywna, warcholska akcja odniosłaby właśnie pozytywny skutek. Bo szepty i świsty bezpłodnych teoretyków to jeszcze jeden pomyślny wiatr dla takiej działalności praktycznej, która trafia w sedno. Bo KDK, Klub Dobrej Książki, zaspokaja GDK - głód dobrej książki. Bo KDK daje książkę tanią, nareszcie tanią! Bo KDK planuje swoje wydawnictwa uwzględniając postulaty czytelników. Bo dzięki KDK miliony ludzi w Polsce staną się znowu szczęśliwymi posiadaczami własnych księgozbiorów.
Bo - tu czuję przypływ sił proroczych i łzy wzruszenia zalewają mi rękopis - przyjdzie czas, kiedy cała Polska będzie jednym wielkim KDK, Klubem Dobrej Książki.