Wiersze


Strona 249

Posted in Uncategorized by admin on the December 21st, 2002

Szanowny Panie Redakwrze!
Nieuczciwy żebrak
Znowu w zeszłym tygodniu przechodziłem ulicą Krupniczą i znowu zostałem nagabnięty przez tego zaufanie wzbudzającego żebraka, któremu regularnie ofiarowuję skromne subwencje - proporcjonalnie do moich skromnych dochodów. Proszę sobie wyobrazić, że akurat nie miałem tzw. drobnych, skutkiem czego przedłożyłem nieszczęśliwemu banknot tysiączłotowy z uprzejmą prośbą o wydanie mi reszty. Nieszczęśliwy ubogi oświadczył, że tylu pieniędzy nie posiada. Wobec tego nie dałem za wygraną i zaproponowałem temu panu odesłanie mi reszty przez pocztę, na co pomieniony zgodził się nader skwapliwie. Zaznaczam, że do dziś dnia stypulowana suma do mnie nie wpłynęła, jakkolwiek temu panu podałem jak najdokładniejszy adres. Sytuacja o tyle w dodatku komplikuje się, że od szeregu dni nie mogę wyjść z domu, bo czekam ufnie na listonosza, a listonosz, Panie Redaktorze, nie przychodzi. Znaki szczególne oszusta: bokobrody, tarczyca, na piersiach tabliczka z napisem “Ofiara przyszłej wojny domowej”, spodnie w prążki wirujące, cyniczne spojrzenie, prawdopodobnie takiż światopogląd.
Biłgorajscy humoryści
Obywatelu Redaktorze!
Od kilku dni w godzinach paradoksalnych odwiedza mnie głośny humorysta bilgorajski Bukaszka, który grozi mi, że najdalej w sierpniu, jednocześnie w 40-u pismach, ogłosi o mnie artykuł, demaskujący, że primo: nie jestem autorem dla młodzieży, secundo: że piszę w sposób irytujący, i tertio:
że np. sam tytuł “Zielona Gęś” świadczy o tym, że moje pojęcie o humorze jest zielone. Oczywista, że z wielkim nabożeństwem wysłuchuję światłych uwag Bukaszki. Najbardziej zainteresowała mnie jego teoria krótkiego dbwcipu:
- Dowcip, drogi panie Konstanty, to konstrukcja, a konstrukcja musi być prosta i zrozumiała. Np.:

Strona 250

Posted in Uncategorized by admin on the December 20th, 2002

Dwie baby w wannie
“Dwie gołe baby kąpały się w jednej wannie. W pewnej chwili zderzyły się pośladkami i to tak klasnęło3 że nie macie pojęcia.”
Serwis na 14 000 osób
W ogłoszeniach drobnych jednego z pism prowincjonalnych przeczytałem następującą wiadomość:
“Kupię natychmiast serwis na 14 000 osób. Henryk Ladosz”.
Przypuszczam, że to musi być jakaś pomyłka.
Dlaczego natychmiast?
Karakuliambro
1946
Szanowny Panie Redaktorze!
Piekielny Piotruś
Żeby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała. Biedna kózka, a najbiedniejszy ja, że się nie posłuchałem tego Pana przysłowia o kózce i zamiast siedzieć sobie spokojnie w Warszawie, przyjechałem nie wiadomo po co do Zakopanego.
Notabene na nosie zrobił mi się tzw. fąfel i to mnie ośmiesza i naraża. Czy pan nie ma, Panie Redaktorze, jakiej medycyny na fąfle? O tyle się boję, że to u nas jest w pewnym wieku dziedziczne. A ja już jestem pod trzydziestkę i nogi mi się pocą. Babcia moja też miała fąfla i raz ją nawet z tego powodu nie chcieli wpuścić do muzeum. Demokracja! Pan się śmieje, Panie Redaktorze, bo Pan jest stary cynik, a ja jestem tragiczny Don Kichot.
Niech Pan posłucha: Był u mnie wczoraj w “Trąbce”

Strona 251

Posted in Uncategorized by admin on the December 19th, 2002

(mieszkam w pensjonacie “Trąbka”, Wojciecha Żukrowskiego 18) jeden facet, wygiąda podejrzanie, bo nosi pierścionek z trupią czaszką, i zamówił u mnie artykuł za tysiąc osiemset złotych. Odmówiłem. Była potem jedna aktorka, już taka starsza, i dawała mi dwa fragmenty (nie chcę używać chamskiego słowa “kawałki”), żebym coś napisał. Odmówiłem. A skutki jakie? Że nie mam ani gronia, a cynicy z willi “Hrabina” od rana do wieczora piją kakao i śpiewają bluźniercze pieśni. Mało tego: podrzucili mi tego Piekielnego Piotrusia. Piekielny Piotruś, bo ja wiem, ma może 6 lat, może 8. Zre potwornie i ciągle się pyta “dlaczego”. Rankiem oczywiście naciągam spodnie: dlaczego. Wieczorem oczywiście ściągam:
dlaczego. Miałem taką butelkę na wodę (jeszcze przedwojenną) z kapslem i z gumką. To Piekielny Piotruś popsuł mi kapsel, a gumkę połknął. Mówię: Piotrusiu, nie wolno połykać gumek od buteleczek, bo cię będzie bolał brzuszek względnie w ogóle możesz dostać maleńkiej dyspepsji i zatłucze cię jasna cholera, a Piotruś jak to Piotruś: dlaczego. I mole w “Trąbce” okropne. Niech pan posłucha: Mówię do Piotrusia: Piotrusiu, nie wkładaj mojego fraka do szafy, bo straszne mole w szafie są. Dlaczego? Frak mam jeszcze z dawnych czasów, z orderami i z gwiazdą akademicką. W Krakowie na “Ciuchach” dawali mi za nią piętnaście jajek, to nie sprzedałem, może jajka stanieją. Więc powiadam encore une fois do Piotrusia: nie wkładaj, dziecię, tego fraka do szafy. A jak zasnąłem, to, okazuje się, zaraz wpakował. Rano, uważa Pan, wstaję i zaraz do szafy, bo coś mnie tknęło, bo w nocy jakieś podejrzane brzęki były. Otwieram szafę: frak zjedzony, tylko same ordery leżą na spodzie, a Piotruś zrobił dziurę w ścianie i przygląda się tej starszej aktorce, co to, wie Pan, zamawiała u mnie ten artykuł. Więc się bardzo zasmuciłem i zacząłem szukać pocieszenia w barokowych sonetach Szekspira, a potem na własną rękę napisałem utwór liryczny pt. “Ballada o Starej Pompie” i poświęciłem wzmiankowaną balladę owej aktorce. To ona na mnie się obraziła i nie lubi mnie teraz okropnie. Dlaczego? Dlaczego nikt mnie nie lubi, Panie Redaktorze?
I po co ja przyjechałem do tego Zakopanego? Od tego wysoko mam tylko nerwicę grubego jelita i zadyszkę. Zadyszkę

Strona 252

Posted in Uncategorized by admin on the December 18th, 2002

przecież mógłbym mieć i np. w Krakowie, gdybym, powiedzmy, wbiegł sobie ze dwa razy na trzecie piętro gmachu “Czytelnika” i Z powrotem.
Karakuliambro
Ps. Przyjechał tu humorysta Jan Kamyczek i jeden amerykański dziennikarz zrobił z nim wywiad. Wyobrażam sobie, co teraz będzie.
Wymieniliśmy z nim ciekawe informacje: on nam powiedział, że lizak po amerykańsku nazywa się “lollipop” (też słowo), a Kamyczek mu powiedział, że w tym nowym polskim teatrze “Zielona Gęś” nie będzie żelaznej kurtyny. Nie uwierzył. Mam wrażenie, że on jest z pochodzenia Polak z Krakowa.
Zaznaczam, że następny list wyślę jako telegram, bo w tym Zakopanem w związku z “Zieloną Gęsią” zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Z poważaniem
Karakuliambro
Poeta hermetyczno-sympatyczny
1946
Szanowny Panie Redaktorze!
W sprawie “Hajże! na Soplicę !”
Może by mógł Pan wpłynąć na to, żeby w HI Rzplitej ludzie pióra przestali wywalać na siebie języki? Dzisiaj pismo społeczno-literackie robi się tak: Pierwszych parę kolumn zapełnia się artykułami: o młodzieży, o węglu, o możliwościach teatru kukiełkowego na Ziemiach Odzyskanych oraz o książce ob. Marcinkowskiego “Pistolet”. Jedno zdjęcie Mostu i dwie fotografie ob. Marcinkowskiego, pierwsza: ob. Marcinkowski w blezerze w paski, druga: ob. Marcinkowski w shortach z kosą na tle snopka pszenicy. Ale to wszystko jest nieważne.

Strona 253

Posted in Uncategorized by admin on the December 17th, 2002

W piśmie społeczno-literackim ważna jest jedynie ostatnia stroniczka. I tu obowiązuje zasada “hulaj, bracie: piekła nie ma”. Wynajmuje się do tej roboty kilku zgorzkniałych dypsomanów, których zadaniem jest wylewanie nocników na stronę przeciwną. Strona przeciwna robi to samo i w ten sposób zamiast odbudowy umysłów robi się dzisiaj w Polsce zabawa we wzajemne podszczypywanie się ku uciesze nie wiadomo czyjej, bo obywatel ma za dużo kłopotów, żeby zwracać uwagę na dzieci obrzucające się zgniłymi pomidorami. Więc ja, Panie Redaktorze, proszę o zmobilizowanie odpowiednich piór, a raczej miotel, które by zajęły się wymieceniem zgniłych pomidorów.
Harmonijnie z przyrodą
Zaczyna się, Panie Redaktorze, jesień i - jak zwykle - ogarnia mnie senność i liryzm. Rano budzę się smutny, wieczorem idę spać zrozpaczony i nawet w nocy budzę się, Panie Redaktorze, i szlocham. Tak mnie to dogasanie lata rozbiera. Te malwy, ostróżki, astry i słoneczniki skazane na absolutną zagładę! Ja też jestem słonecznik i jak umrę, właśnie chciałbym się odrodzić jako słonecznik, wiecznie zwrócony swoją złocistą buzią w stronę jakiej uczciwie płacącej Kassy. A kasjerka żeby miała dtugie rzęsy i oczy jak księżyc nad Bosforem. Bo jesienią zawsze tęsknię do Turcji. Sam nie wiem dlaczego, ale taki już jestem. Ale co ja to chciałem powiedzieć? Otóż to: Z uwagi na to, że jesienią Przyroda zamiera, a ludzkość powinna żyć w zgodzie z Przyrodą (”Jean Jacques Rousseau - ten rację miał !”)” proponuję wprowadzenie snu zimowego na całym kontynencie. Koleje, uważacie, stają. Golarze przestają golić, cyrki grać, malarze malować, rzeźbiarze rzeźbić, gazety nie wychodzą, tramwaje stoją i wszystko, panie Dziejski, zapada w uroczy zimowy sen. A na wiosnę budzimy się wszyscy jak kwiatki: roześmiani, radośni, życzliwi i konstruktywni.
Nareszcie bez tego wzajemnego podgryzania się, bez tego “Hajże! na Soplicę!”, o czym traktuje mojego traktatu część pierwsza.
Yours emphatically
Karakuliambro
1946

Strona 254

Posted in Uncategorized by admin on the December 16th, 2002

Szanowny Panie Redaktorze!
W sprawie monologów
Była u mnie wczoraj Hermenegilda Kociubińska. Z początku piła wodę sodową w milczeniu, a potem:
“Ja nie mam pamięci wzrokowej i jak pana zobaczyłam, to nie mogłam pana poznać, jakbym miała pamięć wzrokową, tobym na pewno pana od razu poznała, ale lepiej może, że nie mam pamięci, bo jak człowiek ma pamięć, to mu się wszystko przypomina niech pan tak nie patrzy na mnie czy pan zauważył, że ja mam różowe łydki, bo cała krew odchodzi mi od głowy i może przez to już nic nie rozumiem wczoraj spadłam z trzeciego piętra i niech pan sobie wyobrazi nic mi się nie stało, ale jakby mi się co stało, toby pan na pewno mnie nie pożałował, mężczyźni to zielone świnie a pan jest mężczyzna pan ma w sobie coś takiego męskiego dlaczego pan nie chce na chwilę usiąść przy mnie, tylko ciągle chodzi po pokoju zdenerrrrrrrrrrwowany ja mam większe powody do zdenerrrrrrrrrrrrrwowania a jestem przytomna jak zasypiałam, to mi się nie chciało domknąć lewe oko, więc musiałam sobie na oku położyć przycisk z Beethovenem, ale w nocy Beethoven ze mnie spadł i zrobił się taki hałas i wszyscy się obudzili potem zaczęły się różne plotki kobiety to zielone świnie pan nie ma pojęcia guzik się panu oderwie naturalnie nie ma kto partu przyszyć ja teraz chodzę od muzeum do muzeum bo się chcę wie pan tą sztuką nasycić cóż życie parówki z chrzanem a Matejko trwa wiecznie ząb mi jeden wczoraj wyleciał dlaczego jak byłam we Francji to mi zęby nie wylatywały ten obraz wisi krzywo naturalnie że nie ma kto panu nawet obrazu prosto powiesić o już się wieczór robi pan pewnie będzie zaraz jadł podwieczorek bardzo lubię podwieczorki najlepiej boczek z musztardą czy pan wierzy w przeznaczenie mój tatuś do ślubu też nie wierzył a po ślubie bił mamę dlaczego ten świat jest taki okropny o już zupełnie ciemno ja u pana przenocuję to niemożliwe dlaczego ja się boję gwiazd pan się nie boi dlaczego zaraz mam w torebce wianek z konwalii blaszane ale to nic jak prawdziwe

Strona 255

Posted in Uncategorized by admin on the December 15th, 2002

jak pan chce to ja ten wianuszek wiożę na głowę i zatańczę panu “Bolero Ravela ta ra ta ra ra ra ra ram ta ra ram niech pan tę szafę odsunie ta ra ra ra raaaaaa rarara…”
Cuda telepatii
S. M. Jędrzejowski z Warszawy nadesłał mi swój wizerunek zrobiony na odleglość bez żadnej znajomości PT. Ob. JWP. Modela.
Rozmawiałem na ten temat z głośnym historykiem sztaki Tadeuszem Dobrowolskim. Dr Tadeusz Dobrowolski twierdzi, że jest to nie notowany dotąd w dziejaćh plastyki fenomenalny przykład telepatii plastycznej. Portret, powiada, który widzimy, nie tylko jest interesujący formalnie, ale za- leca się również tzw. pogłębieniem psychologicznym, czyli właśnie posiada to, czego panu tak boleśnie brakuje, panie
Karakuliambro!
Ps. Ob. S. M. Helenie Jędrzejowskiemu (w życiu doczesnym Helenie Kurkowskiej) Bóg zapiać.
1946
Szanowny Panie Redaktorze!
O wszystkich rzeczach,
które się źle odkręcają
Prof. Bączyński, który na emigracji zajmował się wyłącznie angelologią, dzięki czemu nabrał łagodnego charakteru i czegoś skrzydlatego w sposobie załatwiania interesów, prof. Bączyński, mówię, taką wygłasza opinię odnośnie wszystkich rzeczy, które się źle odkręcają.
1) Tubka pasty do zębów
Jeżeli zakrętka nie poddaje się naszej woli odkręcenia,

Strona 256

Posted in Uncategorized by admin on the December 14th, 2002

należy spokojnie, z pokolenia na pokolenie czekać na ctid, a może to się odkręci samo. Śpiewanie “,Bogurodzicy” i wygiaszafie aforyzmów o Sobieskim, który ocalił Zachód*, nie są niewskazane.
2) Słoik z korniszonkami
Jeżeli - kontynuuje znakomity polski angelolog prof. Bączyński absolutnie nie możemy odkręcić zardzewiałej nagwintowanej pokrywki na słoiczku z korniszonkami (mniam-mniam Red.), wtedy, obywatele, nie pozostaje nic innego, tylko kląć, grobowo i ordynarnie, i tak długo, aż goście przerażą się i wyniosą się. Korzyści: dla uczty gwiazdkowej korniszony ocalone i niejako cios zadany polskiej jałowej przyjęciomanii.
3) Odkręcanie żarówek
Do odkręcania żarówki potrzebny jest system stołu i stołeczka. Stołeczek stawiamy na stole, po stole wdrapujemy się na stołeczek podtrzymywani moralnie okrzykami “uważaj !” wydawanymi przez żonę, teściową i córkę oraz dwoje dzieci nieślubnych strarismogryfikowanych cywilnie w transie zmysłowym. Sufit - na skutek hulaszczego i demonicznego trybu życia w tzw. młodości - zaczyna kopernikańsko kołować nam nad głową, wobec czego, nie odkręciwszy żarówki, łagodnie spadamy na podłogę łamiąc nogę. Passywa:
Noga. Aktywa: Urlop.
Nb. Podczas upragnionego urlopu dobrze jest razem z panem Pickwickiem, esq., rozmyślać nad zmiennością interesów i gustów ludzkich.
Uw ag a! Wykręcanie żarówek w kościołach, jakiegokolwiek obrządku, jest świętokradztwem - yide “Porfirion Osiekk, czyli Klub Świętokradców”, str. 18, 68, 94, i nast.
4) Odkręcanie pomników Artura Grottgera. przyśrubowanych do spiżowych podstaw na terenie województwa krakowskiego.
Odśrubowywać zasadniczo nie należy, nie należy albowiem walczyć z komizmem i Muzeum Narodowym. Gdyby natomiast miało się istotnie ku odśrubowywaniu, robotę (poufne!) należałoby wykonać rzetelnie, już choćby dla zdobycia moralności z roboty - yide: Jaszcz: “Moralność i robota”
C w zay Zchćcł? U. Rd.

Strona 257

Posted in Uncategorized by admin on the December 13th, 2002

W “Dzienniku Polskim” 290 (616). Bo z modlitwy, obywatele, to, wiecie, ryzyko. Modlitwa na klęczkach to czasem jałowa nostalgia.
Robić. Iść. Godzić.
My się chcemy modlić w marszu i w śpiewie.
Serdecznie dziękuję za ryby.
Pański Karakuliambro
poeta hermetyczno-sympatyczny
1946
Szanowny Panie Redaktorze!
18 (osiemnaście) pytań
pod adresem Obywatela
Pytanie I
Dlaczego rano, Obywatelu, wstajecie z łożnicy w kwaśnym humorze?
Pytanie II
Dlaczego (jeżeli mężczyzna) golicie się niedbale, a (jeżeli do czynienia z kobietą) dlaczego macie brudne nogi? Pytanie III
Dlaczego wam się zdarza, że wydajecie pieniądze w głupi sposób?
Pytanie IV
Po co oglądacie obrazy Artura Grottgera? Pytanie V
Czemu czytacie Hoene-Wrońskiego, a nie np. rozkład jazdy?

Strona 258

Posted in Uncategorized by admin on the December 12th, 2002

Pytanie VI
Dlaczego Wam się podoba zawsze to, czego nie ma?
Pytanie VII
Dlaczego wieszacie psy na rodakach, a jak wieszacie palto, to wieszak Wam się zawsze urywa, co już jest, nieprawda, rodzajem idiotycznej katastrofy?
Pytanie VIII
Czemu z właściwym Wam niechlujstwem sądzicie, że kolega Osmańczyk ma na imię Edward, podczas gdy Osmańczyk ma, przeciwnie, na imię Edmund?
Pytanie IX
Dlaczego wstydzicie się wynosić osobiście śmieci do śmietnika i czekacie na “cud nad śmietnikiem”?
Pytanie X
Dlaczego (no proszę!) przesiadujecie godzinami w kawiarni, zamiast wziąć się do roboty nad sobą, mój goląbtu?
Pytanie XI
Dlaczego język rosyjski podoba się Wam mniej od angielskiego?
Pytanie XII
Dlaczego nie uczycie się boksu?
Pytanie XIII (trzynaste)
Dlaczego zdradzacie męża, który, jak Mu się przyjrzeć ze wszystkich stron, ma przecież swoje dodatnie strony?
Pytanie XIV
Dlaczego, pijąc wódkę i myśląc z właściwym XTam rozrzewnieniem o dzieciach, uważacie, że czekolada jest droga?

« Previous PageNext Page »

GotLink.pl