Strona 211
Sobieski
(odprawia dworzanina; do Marysieńki):
Świecisz dla mnie jak gwiazd siedem,
Marysieńko, cudo moje.
Cóż mi Turcy, cóż mi Wiedeń,
ja o ciebie tylko stoję.
(stoi tylko o Marysieńkę)
Kanclerz Gżegżółka
(zupełnie zadyszany):
Ach, królu, straszna gaffa:
Wiedeń zajął Mustaffa.
Sobieski:
(daje znaki, że stracił kompletnie kontakt z rzeczywistością)
Tymczasem:
Turcy zalewają Europę, powstają piekarnie tureckie, kawa po turecku
i marsze tureckie Jednocześnie pojawiają się masowo na golasa tak zwani
Święci tureccy, wobec czego
Kurtyna
dyskretnie zapada
1948