Strona 186
Teatrzyk “Zielona Gęś”
nia zaszczyt przedstawić
“Żarloczną Ewę”
Występują:
Wąż. Adam i Ewa
Wąż
(podaje Ewie jabłko na tacy):
Ugryź i daj Adamowi.
Adam
(ryczy)
Daj ugryźć! Daj ugryźć!
Ewa
(zjada całe jabłko)
Wąż
(przerażony):
Co teraz będzie?
Adam:
Niedobrze. Cała Biblia na nic.
Kurtyna
1946
Strona 187
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Xięcia Józefa Poniatowskiego
ze stemplem 1946″
Występują:
Xiążę Poniatowski
Poeta Norwid
Cesarz Napoleon
Chór nowych Polaków
i wielu innych
Czas: 1813. Bitwa narodów pod Lipskiem.
Miejsce: nad rzekq Elsterq.
Xiążę
Bóg mi powierzył honor Polaków…
(zamierza rzucić się w nurty rzeki, ale w końcu zmienia zdanie)
Dla honoru będę pracował.
(zrzuca mundur, przebiera się w cywilne lachy i przenosi się na Ziemie Odzyskane)
Cesarz:
(jest przerażony)
Poeta:
Brayo! Przyszłość narodu zdobywa się potem, a nie krwią.
Chór nowych Polaków:
Pracować trzeba jak cholera.
Czyśmy to jacy tacy?
Więcej Osmańczyka, mniej Grottgera
i wszystko będzie cacy.
To bardzo łatwo jest umierać,
Żyć trudniej - rzeki Horacy.
Strona 188
Chór nowych Polaków
i wszyscy czytelnicy “Listów z fiołkiem”
(razem):
Więcej Osmańczyka!! Mniej Grottgera!!
I wszystko będzie cacy.
Xiążę
(machając koronkową chusteczką z pociągu odjedżajqcego do
Wrocławia)
Znudziła mi się ta Elstera,
wolę się wziąć do pracy.
T u t t i-w s z y s c y
Więcej Osmańczyka!! Mniej Grottgera!
I wszystko będzie cacy.
Publiczność:
Autor!!!
Autor:
(podpisuje się)
Kurtyna
1946
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Straszną rozmowę Gżegżółki
z duchem”
Występują:
Gżegżółka i duch
Dekoracja: Sala Senatorska na Wawelu.
Gżegżółka:
Co słychać?
Strona 189
Duch:
Nic.
Gżegżółka:
To w porządku.
Kurtyna
1946
Teatrzyk “Zielona Gęś” ma zaszczyt przedstawić
“Dymiący piecyk”
Występują:
Chór Polaków
Diący piecyk
Osiołek Porfirion
i dzwony
Chór Polaków
(basem, wierszem)
My tu od wieków stoimy, a ten piecyk ciągle dymi. Czy to w lecie, czy też w zimie piecyk dymi, piecyk dymi, ach, geopolitycznymi
racjami jesteśmy wyrii*
Dymiący piecyk:
0, biedny, biedny jam piecyk, od wieków te same rzecy. Od tej ściany do tej ściany cały piec zaczarowany,
* szczeni.
Strona 190
więc czy to W lecie, czy w zimie
dymem natrętnym dymię,
i nic się, ach, nic nie zmienia,
a ci Polacy modlą się i grają Szopena,
Och!
Chór Polaków:
Cudu! Cudu!
“Jak jarmużu bedłki”, (?)
tak cudu pragnie lud.
Osiołek Porfirion
(z narzędziami):
Nic nie rozumiem. Nie ponimaju. I do flot understand.
(wynosi popiół, czyści rwy, czyli wykonuje kilka prostych czynności zduńskich)
Piecyk:
(przestaje dymić)
Chór Polaków:
(natychmiast z radości pogrąża się w pijaństwo i dzwoni w dzwony)
Dzwony:
Bum-buum tedeum!
Chór Polaków:
(konkluzja):
Nasz piecyk cudem zreparowany,
lecz Osiołek Porfirion to gość podejrzany.
(biją Porfiriona)
K u r ty n a
1946
Strona 191
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Dziwnego kelnera”
Występują:
Dziwny kelner
Gość I
Gość II
i Gość III
Dziwny kelner:
Pan płaci?
Gość I
Kotlet barani.
Dziwny kelner:
Kotlet barani dwieście.
Wódki nie było?
Gość I
Wódki nie było.
Dziwny kelner:
Wódki nie było pięćset.
Piwo?
Gość I
Piwa nie było.
Dziwny kelner:
Piwa nie było sześćset, kotlet dwieście, osiemset, dziękuję panu.
(do Gościa II)
Ozór sos chrzanowy?
Strona 192
Gość II:
Jajecznica z trzech.
Dziwny kelner:
Ozór sos chranowy nie było dwieście pięćdziesiąt, jajecznica z trzech dziewięćdziesiąt dziewięć, szampan nie było sześć tysięcy, razem sześć tysięcy trzysta czterdzieści dziewięć, dziękuję panu, dobranoc panu.
Gość III:
(wstaje i za pomocą dębowej laski robi dziurę w gŁowie Dziwnego Kelnera)
Dziwny kelner:
Dziura w głowie osiemset pięćdziesiąt, kotlet wieprzowy dwieście, razem tysiąc pięćdziesiąt, piwa nie było sto, tysiąc sto pięćdziesiąt, dziękuję panu, dobranoc panu.
Moje uszanowanie panu.
K u r ty n a
1946
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić
“Nieudany potop z powodu zimy”
Występu ją:
Noc
Żony Noego
Dzieci Noego
i Zwierzęta Noego
Noc:
Szanowni zgromadzeni!
Strona 193
Zwierzęta:
Proszę się streszczać.
N o e:
Już kończę. A więc, jak jiż zaznaczyłem, nasza biblijna sytuacja jest bez wyjścia. Wody, jak widzicie, zamarzly i arka stała się nonsensem. Czy zgadzacie się przerobić arkę na sanie?
Żony i Dzieci Noego
(tupiąc z zimna):
Hu-hu! Zgadzamy się.
No e:
(przerabia arkę na sanie, przyc*epia dzwonek i całe towarzyso odjeżdża na górę Ararat kuligien)
Kurtyna
1947
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić
“Muzeum przysiów narodowych”
“Zastaw się, a postaw się”
Występują:
Dyrektor Zapszczykulski - krótkowidz ze sztuczną szczęką
Dyrektorowa Zapszczykulska - krórkowidzka ze sztuczną szczęką
80 gości imieninowych
i Osiołek Porfirion
Strona 194
Część pierwsza
Dyrektorowa Zapszczykulska:
Jutro twoje imieniny, Nikodemie. Przyjdzie jak zwykle osiemdziesiąt osób. Za co, ach, za co kupimy wódki i kiszki?
Dyrektor Zapszczykulski:
Nie martw się, Geniu. Jakoś to będzie. Honor rodziny Zapszczykulskich nie zostanie splamiony, choćbyśray…
Pauza.
Dyrektorowa Zapszczykulska
Po cóż ten wielokropek? Wal śmiało. Nie tak stara ma pierś jeszcze i wszystkie, hej! zniesie pioruny.
Dyrektor Zapszczykulski;
…choćbyśmy mieli nawet sprzedać nasze zęby i okulary.
y rektor owa Za Ps Z C Z y kul s k a
rzuca mu się w ramiona)
Bohaterze. Ty zawsze umiesz poświęcić się dla sprawy.
Część druga
80 gości imieninowych
(w zenicie bachiczn€go szalu):
Hu-ha! Co za kiszka! Vivant Zapszczykulski i Zapszczykulska! Ale gdzież to nasz szanowny solenizant?
Dyrektor Zapszczykulski:
(wchodzi majesrarycznie, wsparty na ramieniu wiernej małżonki. Złączeni dozgonnym uściskiem oboje demonstrują zawieszoną na dwojgu piersiach tekturę z nassępująym napisem: “Nic nie widzimy i nie możemy przemówić, ponieważ sprzedaliśmy nasze zęby i okulary. Natomiast jesteśsny bardzo szczęśliwi. Pijcie i jedzcie. Honor Zapszczykułskich ocalony. Z mysokim poważaniem Zapszczykulscy”.)
- Lirya..
Strona 195
Osiołek Porfirion
(ukazuje się):
Na Zapszczykulskich pattzę okiem pełnym trwogi. Zastaw się, a postaw się — ot, stare nałogi.
Kurtyna
1947
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
III akt opery
PL
“Judyza 8 Holofernes”
Występują:
Judyta
Holofernes
Chór
i Trębacze
Judyta:
Po dnia spiekocie
mroki niezmierne.
Tam w tym namiocje
pi Holofernes.
(wchodzi do namioru dre,niqcego Holofernesa)
Jakie to jednak smutne!
Serce przenika strsch.
Zaraz cię, głowo, utnę.
Ciach.