Strona 196
Chór:
Ucina, ucina,
ucina głowę mu.
Ucina, ucina,
ucina.
Trębacze
(trąbią):
Tru-tu-tu.
Judyta:
Koniec krwawego dzieła,
strach się z radością miesza,
już cię, głowo, ucięłam,
głowo Holofernesa.
Chór:
Ucięla, ucięła,
ucięła głowę mu.
Ucięła, ucięła,
ucięła.
Trębacze
(trąbią):
Tru-tu-tu.
H olofernes
(z brakującą głową):
Ciekawe, jak ja teraz będę żył. Chyba, żebym się przyzwyczaiŁ
Chór
(podaje w wątpliwość oświadczenie Holofernesa):
Azaliż, azaliż,
azaliż, podły psie,
przyzwyczaisz, przyzwyczaisz,
ach, przyzwyczaisz się?
Kur ty na
1947
Strona 197
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Żonę Lota”
Wys tę pu”ą:
Lot i żona Lota
Żona Lota
(chodzqc z płonącej Gomory):
Ach, zechciej mnie objaśnić, mój mężu, w tym względzie, jak długo ta Gomora jeszcze płonąć będzie.
Lot
(wychodząc z płonącej gomory):
Nie wiem, bo to zależy od dekretów w niebie, tymczasem nie oglądaj się, żono, za siebie.
Żona Lota:
Dlaczego? Cóż za tyran! Ach, jak kocham mamę, właśnie że się obejrzę zaraz w rzeczy samej.
(na złość ogląda się za siebie i za karę zostaje jak wiecie, przemieniona w słup soli)
Lot
(próbuje):
Sól, ach, sól najprawdziwsza! Wiwat. W tym sposobie trza postąpić po męsku. Już ja wiem, co zrobię!
(rozpuszcza żonę w podróżnym spodeczku i wylewa, jak to się mówi “za okno”
Kurtyna
Lot
(radośnie wychodząc przed kurtynę):
Nareszcie, proszę państwa, spokój.
1947
Strona 198
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Latarnię sławy”
Występują:
Dante Alighieri - poeta włoski
8t Osiołek Porfirion - wszechświatowa chluba zoologii
Scena:
Noc. Florencja. Nędzna izdebka przy nędznej uliczce dei Gonfalonieri.
Przez nędzny lufcik widać nędzną latarnię z nędznym światłem.
Rok 1320 osławiony z powszechnej nędzy.
AktI
Dante
(wykańcza “Boską komedię”. Czyta):
“O, Pizo, wdzięcznej zakało krainy,
Gdzie brzmi słodkiego
I ja się pytam, co z tego? Kto to oceni? Kto zrozumie? Punktualnie za rok umrę. A gdzie słodycze popularności? Na diabła trud. Pytam: gdzie słodycze popularności? 0, Jowiszu!
(pod wpływem rozpaczy obala się jak zwykłe głową na oryginał. a nogami na przekład Aliny . “widerskiej)
Osiołek Porfirion
(wchodząc zamiast Jowisza; nie pukając):
Bo wszędzie jest potrzebna metoda.
Dante:
Bba!
(spogląda na wyej wspomnianą latarnię za oknem; wpada w osłupienie; widzi wizje)
Strona 199
Akt II
D ante
(wybiegając z nędznej izdebki):
Eureka!
(zalewa się, śpiewa, wchodzi na latarnię i w dalszym ciągu ipiewa)
Osiołek Porfirion:
No, nareszcie! Jutro będzie mówiła o tobie cała Florencja, messer Alighieri.
Kurtyna
1947
Teatrzyk “Zielona Gś”
ma zaszczyt przedstawić
krwawy dramat w trzech aktach
z octem z życia wyższych sfer
uniwersytecko-towarzyskich
pt.
“Żywcem zapeklowana”
Występują:
Gasparon - upiorny baron
Gasparonowa - niewierna baronowa
8ć Jan Pachnący - wierny służący
Akt!
D e ko r a Cia: tajny krużganek pod drzwiami do sypialni Baronowej.
Strona 200
B aron
(zaglądając do dziurki od klucza):
Na Jowisza, Janie, to nadzwyczajne. Baronowa mnie zdradza z profesorem zwyczajnym. Nie przeżyję powyższego, załamując się moralnie.
(załamuje się moralnie oraz słania iw nogach)
Jan P.:
Odwagi, jaśnie panie baronie. Wszystko się uloży.
B aron
(zaglądając ponownie do dziurki od klucza):
Bba. Już się ułożyło.
Akt II
Dekoracja. biblioteka Barona. Pośrodku biblioteki niepokojących rozmiarów słoik.
B aron
(cierpiący; na stronie)
Gdyby dusza nie była nieśmiertelna, powiedziałbym, że zostałem śmiertelnie zraniony w duszę. Kobiety, kobiety!
Pukanie.
Antre!
Baronowa
(wchodząc):
Czy nie napijesz się czego, Dżymi?
B aron:
Owszem, dziękuję.
(szczęka zębami)
B aronowa:
Ale przebóg! cóż znaczy ten złowieszczy słoik?
B aron:
Ha-ha! Zaraz się dowiesz o wszystkim. Janie!
Strona 201
Jan P.
(wchodząc):
Pani dzwoniła?
B aron:
Nonsens. Pani nie dzwoniła i uż nigdy dzwonić nie będzie. Giń, wiarołomna!
(porywa wraz z Janem P. Baronową i obaj pakują tę ostatnią do przygotowanego słoika, zalewając zcWartość octem)
Uwaga: pozostałe fazy peklowania z uwagi na nerzyy PT. Publiczności Odbywają się za sceną.
Akt HI
Ujęty w rodzaju operoztym.
Aria Baronowej w słoiku
(wierszem)
Jak gwiazda lśniła kariera moja,
cóż, dziś ta gwiazda zgaszona.
Baron za wiarolomstw wsadził mnie do słoja
i pędzę życie korniszona.
Kurtyna
opada przez pomyłkę, toteż podnosi się z powrotem.
Aria Baronowej w słoiku
(ciag dalszy):
Nie pomagają żadne pacierze,
nie mogę wydobyć się ni jak.
Któż mnie pokocha w tym charakterze?
Ach, chyba tylko pijak.
1947
Strona 202
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawi!
Alojzego Gżegżółkę
w charakterze
“Nieśmialego petenta”
Osoby:
Nieśmiały petent - Alojzy Gżegżółka
Dyrektor -
Woźny- Konstanty Bąba (pierwszy raz po powrocie z Paryża)
8 Osiołek Porfirion - kierownik Instytutu Teatralnego “Zielonej
Gęsi”
Uwaga! Trzeci dzwonek. Przedstawienie w Najmniejszym Teatrze Świata zaczyna się.
Gżegżółka
(nieśmiało)
Chcę mówić z panem dyrektorem.
Woźny:
Niech pan spocznie. Chwileczkę. Pan dyrektor je zupę. Pauza pół godziny.
Gżegżółka
(coraz nieśmielej)
Chciałbym mówić z panem dyrektorem.
Woźny:
Niech pan spocznie chwileczkę. Pan dyrektor je pierożki. Pauza godzinę.
Gżegżółka
(uosobienie nieśmiałości)
Pragnąłbym mówić z panem dyrektorem.
Strona 203
Woźny
(grając z nudów na pianinie “Marsza Gladiatorów”):
Niech pan spocznie chwileczkę. Pan dyrektor je kompot.
Pauza dwie godziny.
Gżegżółka
(na klęczkach):
Czy ewentualnie mógłbym dać panu dyrektorowi w mordę?
Woźny:
Niech pan spocznie. Momencik. Pan dyrektor zaraz wyjdzie.
D yrektor:
(wychodzi)
Gżegżółka i Woźny:
(pierwszy na klęczkach, a drugi przy pianinie dają w mordę Dyrektorowi)
Osiołek Porfirion:
Nie rób ze siebie pawia,
szanuj mrówkę i kwita,,
w tym właśnie sęk, jak mawiał
ojciec Piotr, karmelita.
Kurtyna
1947
Strona 204
Teatrzyk “Zielona Gęś”
na zaszczyt przedstawić
z oburzeniem
“Flamleta”
Spektakl, niestety, nie dopuszczony do konkursu szekspirowskiego, a to dzięki ponurym machinacjom intrygantów, karierowiczów oraz kombinatorów.
Prof. Bączyński:
Narodzie polski, oto jakie wiekopomne wysiłki teatrologiczne idą na marne z powodów jak wyżej!
(rozdziera szaty, ale ceruje je narchnuasr)
Hamlet:
Być albo nie być - oto jest pytanie,
Które powtarzam od lat trzystu w kółko.
Lecz, cyt! Poloniusz schodzi na śniadanie,
Nie, to Gżegżółka. Jak się masz, Gżegżółko?
G żegżólka:
Niedobrze mam się, bo w życiu trza przebyć
Przez las problemów, a któż je rozwiąże?
Więc gdy dylemat stoi: być czy nie być,
Może spróbujmy nie być, mości książę!
Obaj, tj. Gżegżółka i Hamlet:
(na próbę przestają być)
Kurtyna
sprymie wykorzystuje sytuację
i skwapliwie zapada
“947
Strona 205
Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
Jednoaktówkę
pt.
“Ostrożność”
W roli gló
Prof. Ba”iż
j)
k)
2
1)p
nici
m) dziw
n) b. ost
o) wpada
Z kapust
Kurtyna
1947
Z