Wiersze


Strona 196

Posted in Uncategorized by admin on the February 12th, 2003

Chór:
Ucina, ucina,
ucina głowę mu.
Ucina, ucina,
ucina.
Trębacze
(trąbią):
Tru-tu-tu.
Judyta:
Koniec krwawego dzieła,
strach się z radością miesza,
już cię, głowo, ucięłam,
głowo Holofernesa.
Chór:
Ucięla, ucięła,
ucięła głowę mu.
Ucięła, ucięła,
ucięła.
Trębacze
(trąbią):
Tru-tu-tu.
H olofernes
(z brakującą głową):
Ciekawe, jak ja teraz będę żył. Chyba, żebym się przyzwyczaiŁ
Chór
(podaje w wątpliwość oświadczenie Holofernesa):
Azaliż, azaliż,
azaliż, podły psie,
przyzwyczaisz, przyzwyczaisz,
ach, przyzwyczaisz się?
Kur ty na
1947

Strona 197

Posted in Uncategorized by admin on the February 11th, 2003

Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Żonę Lota”
Wys tę pu”ą:
Lot i żona Lota
Żona Lota
(chodzqc z płonącej Gomory):
Ach, zechciej mnie objaśnić, mój mężu, w tym względzie, jak długo ta Gomora jeszcze płonąć będzie.
Lot
(wychodząc z płonącej gomory):
Nie wiem, bo to zależy od dekretów w niebie, tymczasem nie oglądaj się, żono, za siebie.
Żona Lota:
Dlaczego? Cóż za tyran! Ach, jak kocham mamę, właśnie że się obejrzę zaraz w rzeczy samej.
(na złość ogląda się za siebie i za karę zostaje jak wiecie, przemieniona w słup soli)
Lot
(próbuje):
Sól, ach, sól najprawdziwsza! Wiwat. W tym sposobie trza postąpić po męsku. Już ja wiem, co zrobię!
(rozpuszcza żonę w podróżnym spodeczku i wylewa, jak to się mówi “za okno”
Kurtyna
Lot
(radośnie wychodząc przed kurtynę):
Nareszcie, proszę państwa, spokój.
1947

Strona 198

Posted in Uncategorized by admin on the February 10th, 2003

Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
“Latarnię sławy”
Występują:
Dante Alighieri - poeta włoski
8t Osiołek Porfirion - wszechświatowa chluba zoologii
Scena:
Noc. Florencja. Nędzna izdebka przy nędznej uliczce dei Gonfalonieri.
Przez nędzny lufcik widać nędzną latarnię z nędznym światłem.
Rok 1320 osławiony z powszechnej nędzy.
AktI
Dante
(wykańcza “Boską komedię”. Czyta):
“O, Pizo, wdzięcznej zakało krainy,
Gdzie brzmi słodkiego Pauza.
I ja się pytam, co z tego? Kto to oceni? Kto zrozumie? Punktualnie za rok umrę. A gdzie słodycze popularności? Na diabła trud. Pytam: gdzie słodycze popularności? 0, Jowiszu!
(pod wpływem rozpaczy obala się jak zwykłe głową na oryginał. a nogami na przekład Aliny . “widerskiej)
Osiołek Porfirion
(wchodząc zamiast Jowisza; nie pukając):
Bo wszędzie jest potrzebna metoda.
Dante:
Bba!
(spogląda na wyej wspomnianą latarnię za oknem; wpada w osłupienie; widzi wizje)

Strona 199

Posted in Uncategorized by admin on the February 9th, 2003

Akt II
D ante
(wybiegając z nędznej izdebki):
Eureka!
(zalewa się, śpiewa, wchodzi na latarnię i w dalszym ciągu ipiewa)
Osiołek Porfirion:
No, nareszcie! Jutro będzie mówiła o tobie cała Florencja, messer Alighieri.
Kurtyna
1947
Teatrzyk “Zielona Gś”
ma zaszczyt przedstawić
krwawy dramat w trzech aktach
z octem z życia wyższych sfer
uniwersytecko-towarzyskich
pt.
“Żywcem zapeklowana”
Występują:
Gasparon - upiorny baron
Gasparonowa - niewierna baronowa
8ć Jan Pachnący - wierny służący
Akt!
D e ko r a Cia: tajny krużganek pod drzwiami do sypialni Baronowej.

Strona 200

Posted in Uncategorized by admin on the February 8th, 2003

B aron
(zaglądając do dziurki od klucza):
Na Jowisza, Janie, to nadzwyczajne. Baronowa mnie zdradza z profesorem zwyczajnym. Nie przeżyję powyższego, załamując się moralnie.
(załamuje się moralnie oraz słania iw nogach)
Jan P.:
Odwagi, jaśnie panie baronie. Wszystko się uloży.
B aron
(zaglądając ponownie do dziurki od klucza):
Bba. Już się ułożyło.
Akt II
Dekoracja. biblioteka Barona. Pośrodku biblioteki niepokojących rozmiarów słoik.
B aron
(cierpiący; na stronie)
Gdyby dusza nie była nieśmiertelna, powiedziałbym, że zostałem śmiertelnie zraniony w duszę. Kobiety, kobiety!
Pukanie.
Antre!
Baronowa
(wchodząc):
Czy nie napijesz się czego, Dżymi?
B aron:
Owszem, dziękuję.
(szczęka zębami)
B aronowa:
Ale przebóg! cóż znaczy ten złowieszczy słoik?
B aron:
Ha-ha! Zaraz się dowiesz o wszystkim. Janie!

Strona 201

Posted in Uncategorized by admin on the February 7th, 2003

Jan P.
(wchodząc):
Pani dzwoniła?
B aron:
Nonsens. Pani nie dzwoniła i uż nigdy dzwonić nie będzie. Giń, wiarołomna!
(porywa wraz z Janem P. Baronową i obaj pakują tę ostatnią do przygotowanego słoika, zalewając zcWartość octem)
Uwaga: pozostałe fazy peklowania z uwagi na nerzyy PT. Publiczności Odbywają się za sceną.
Akt HI
Ujęty w rodzaju operoztym.
Aria Baronowej w słoiku
(wierszem)
Jak gwiazda lśniła kariera moja,
cóż, dziś ta gwiazda zgaszona.
Baron za wiarolomstw wsadził mnie do słoja
i pędzę życie korniszona.
Kurtyna
opada przez pomyłkę, toteż podnosi się z powrotem.
Aria Baronowej w słoiku
(ciag dalszy):
Nie pomagają żadne pacierze,
nie mogę wydobyć się ni jak.
Któż mnie pokocha w tym charakterze?
Ach, chyba tylko pijak.
1947

Strona 202

Posted in Uncategorized by admin on the February 6th, 2003

Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawi!
Alojzego Gżegżółkę
w charakterze
“Nieśmialego petenta”
Osoby:
Nieśmiały petent - Alojzy Gżegżółka
Dyrektor -
Woźny- Konstanty Bąba (pierwszy raz po powrocie z Paryża)
8 Osiołek Porfirion - kierownik Instytutu Teatralnego “Zielonej
Gęsi”
Uwaga! Trzeci dzwonek. Przedstawienie w Najmniejszym Teatrze Świata zaczyna się.
Gżegżółka
(nieśmiało)
Chcę mówić z panem dyrektorem.
Woźny:
Niech pan spocznie. Chwileczkę. Pan dyrektor je zupę. Pauza pół godziny.
Gżegżółka
(coraz nieśmielej)
Chciałbym mówić z panem dyrektorem.
Woźny:
Niech pan spocznie chwileczkę. Pan dyrektor je pierożki. Pauza godzinę.
Gżegżółka
(uosobienie nieśmiałości)
Pragnąłbym mówić z panem dyrektorem.

Strona 203

Posted in Uncategorized by admin on the February 5th, 2003

Woźny
(grając z nudów na pianinie “Marsza Gladiatorów”):
Niech pan spocznie chwileczkę. Pan dyrektor je kompot.
Pauza dwie godziny.
Gżegżółka
(na klęczkach):
Czy ewentualnie mógłbym dać panu dyrektorowi w mordę?
Woźny:
Niech pan spocznie. Momencik. Pan dyrektor zaraz wyjdzie.
D yrektor:
(wychodzi)
Gżegżółka i Woźny:
(pierwszy na klęczkach, a drugi przy pianinie dają w mordę Dyrektorowi)
Osiołek Porfirion:
Nie rób ze siebie pawia,
szanuj mrówkę i kwita,,
w tym właśnie sęk, jak mawiał
ojciec Piotr, karmelita.
Kurtyna
1947

Strona 204

Posted in Uncategorized by admin on the February 4th, 2003

Teatrzyk “Zielona Gęś”
na zaszczyt przedstawić
z oburzeniem
“Flamleta”
Spektakl, niestety, nie dopuszczony do konkursu szekspirowskiego, a to dzięki ponurym machinacjom intrygantów, karierowiczów oraz kombinatorów.
Prof. Bączyński:
Narodzie polski, oto jakie wiekopomne wysiłki teatrologiczne idą na marne z powodów jak wyżej!
(rozdziera szaty, ale ceruje je narchnuasr)
Hamlet:
Być albo nie być - oto jest pytanie,
Które powtarzam od lat trzystu w kółko.
Lecz, cyt! Poloniusz schodzi na śniadanie,
Nie, to Gżegżółka. Jak się masz, Gżegżółko?
G żegżólka:
Niedobrze mam się, bo w życiu trza przebyć
Przez las problemów, a któż je rozwiąże?
Więc gdy dylemat stoi: być czy nie być,
Może spróbujmy nie być, mości książę!
Obaj, tj. Gżegżółka i Hamlet:
(na próbę przestają być)
Kurtyna
sprymie wykorzystuje sytuację
i skwapliwie zapada
“947

Strona 205

Posted in Uncategorized by admin on the February 3rd, 2003

Teatrzyk “Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
Jednoaktówkę
pt.
“Ostrożność”
W roli gló
Prof. Ba”iż
j)
k)
2
1)p
nici
m) dziw
n) b. ost
o) wpada
Z kapust
Kurtyna
1947
Z

« Previous PageNext Page »

GotLink.pl